Humor brydżowy


Po skończonym rozdaniu jeden brydżysta krzyczy na drugiego:
- Ty idioto!!! Czemu wyszedłeś z kiera?!
- Przecież pokazywałeś mi na serce!
- A jak cholera robi serce??? Pik, pik, pik!!!

Pewien gracz fatalnie licytował i postawił 1400
“Przepraszam”, powiedział do swojego partnera, “Źle włożyłem kartę"
“Tylko jedną”? spytał niewinnie jego partner.

Mąż wraca do domu z pracy, zrzuca kapelusz i idzie do kuchni, aby zobaczyć, co czeka go na kolację. Żona posłała mu spojrzenie poprzez łzy. 
Mąż: - Dlaczego płaczesz?
Żona: - Ty wstrętny! Nawet nie pamiętasz, co to za dzień dzisiaj.
Mąż (szybko myśląc): - Oczywiście, to twoje urodziny.
Żona: - Nie. Urodziny mam w sierpniu (potoki łez). Dziś jest nasza rocznica ślubu. Jesteś podły! Czy chociaż pamiętasz, gdzie się pobraliśmy?
Mąż: - Oczywiście, że tak (ponownie szybko myśli), w Chicago.
Żona: - Nie, ślub braliśmy w moim rodzinnym domu w Cleveland. Jesteś nie do zniesienia! Zapewne nawet nie pamiętasz, gdzie spędziliśmy miodowy miesiąc.
Mąż: - Wiem, na pewno (po dłuższej pauzie), nad Wodospadami Niagary.
Żona: - Nie! Byliśmy w Atlantic City. Nienawidzę cię! A pamiętasz, gdzie mnie poznałeś?
Mąż: - O, tak, oczywiście! Poznałem cię na przyjęciu brydżowym u Smith’ów. Byłaś moją partnerką w drugiej rundce i na pierwszym ręku dostałaś: piątego mariasza pik, trzeciego asa kier, czwartego mariasza karo i bzdeta treflowego.
No i czego płaczesz?

Akcja toczy się w wojsku
Dobroduszny dowódca kompanii (można by rzec tato)
przygląda się czwórce żołnierzy grających w brydża.
Trwa to kilka kolejnych dni , w końcu po tygodniu "tato"
mówi do żołnierzy :
- Wiecie co chłopaki , ja już kapuje o co chodzi w tej grze - rozdajcie na pięciu 

Czwórka starszych graczy gra kolejnego robra.
Pan Stanisław skontrował 4 pik , rozpoczęto już rozgrywkę , gdy pan Stanisław w wyniku zawału serca opadł na stół.
Jego partner informuje , że to chyba zgon.
Rozgrywający wyrywa karty z rąk pana Stanisława.
- Co robisz ? - pyta reszta.
- Chcę zobaczyć , z czym nieboszczyk kontrował.

Solidarność męska: 
Żona do męża (podpitego i spóźnionego) 
- Gdzie byłeś tyle czasu? 
- U Janka na brydżu. 
Żona dzwoni do Janka i pyta: 
- Był u ciebie mój mąż? 
- Jak to był?!! Siedzi i właśnie rozdaje.

Dwóch starszych panów, jak zawsze od 35 lat, grało w brydża w sobotni wieczór. Maks, starszy z panów, ma problemy z zapamiętywaniem, które karty poszły i zazwyczaj potrzebuje pomocy żony. Na koniec gry, Edward mówi do Maksa: “Dobrze ci dzisiaj poszło. Wcale nie potrzebowałeś pomocy. Jak to możliwe?”
Maks odpowiada: “Od kiedy żona wysłała mnie do szkoły pamięci, nie mam żadnych problemów z zapamiętywaniem.
“Szkoła pamięci? Jaka?”, pyta Edward.
Maks myśli przez chwilę. “Jak się nazywa ten czerwony kwiat z kolcami? Naprawdę ładny kwiat.”
“Róża?”
“Tak, właśnie! mówi Maks. Nastepnie odwraca się w stronę żony i pyta: “Hej, Róża, jak się nazywa ta szkoła pamięci do której mnie zapisałaś?”